Niemal każdego z nas czasem przed wizytą u stomatologa prześladuje obraz dentysty-sadysty, wolnoobrotowej pedałówy męczącej tępymi wiertłami naszą górną lewą piątkę, a przynajmniej sugestywny obraz zasłyszanej nie wiadomo od kogo historii o wkręcaniu w wiertło nerwu zęba i w efekcie nieuchronnej utracie przytomności z bólu… długotrwałej oczywiście. Wielu moich pacjentów doznaje